Gdzieś tam przy okazji różnych zdjęć wspominałam, jak wyglądają u mnie sesje, ale to temat rzeka. Postanowiłam więc poświęcić mu trochę więcej miejsca. Mam nadzieję, że Cię nie zanudzę, a wręcz przeciwnie – zachęcę do odwiedzin. Bo co jak co, ale kawę w miłym towarzystwie zawsze chętnie wypiję!
Zanim przejdziemy do konkretów, mam małą prośbę: kiedy do mnie piszesz, zwracaj się do mnie po imieniu. To niesamowicie skraca dystans. Mam na imię Klaudia i tak właśnie chcę, żebyś mnie nazywała.
No dobra, to jak to wygląda krok po kroku?
1. Zanim się spotkamy (Oswajanie obaw)
Sesja nie zaczyna się w dniu zdjęć. Ona zaczyna się dużo wcześniej – w momencie, gdy w Twojej głowie pojawia się myśl: „Może chciałabym spróbować…”.
Dlatego zanim staniesz przed moim aparatem, musimy się poznać. Dlaczego to dla mnie takie ważne? Bo podczas sesji (zwłaszcza buduarowej!) musisz czuć się swobodnie. Jeśli będę dla Ciebie obcą osobą z internetu, trudniej będzie Ci się wyluzować.
Kawa lub Video: Spotkajmy się przy kawie. Porozmawiamy, opowiem Ci, jak to będzie wyglądało i rozwieję Twoje obawy. Jeśli masz daleko, możemy zdzwonić się na video – tak, żebyś zobaczyła moją uśmiechniętą twarz i usłyszała głos.
Ankieta (spokojnie, to nie egzamin!): Dostaniesz ode mnie krótką ankietę. Nie po to, żeby „odpowiedzieć poprawnie”, ale po to, żebyś mogła na spokojnie zaznaczyć swoje granice i opisać, jak chcesz siebie zobaczyć. Dzięki temu nie przyjdziesz „w ciemno”, a ja będę wiedziała, co sprawi, że poczujesz się bezpiecznie.
2. Dzień sesji – Twój „Spa Day”
Chcę, żeby to był Twój mały rytuał. Coś pomiędzy spokojnym spotkaniem a bardzo osobistym dniem dla siebie.
Miejsce: Jeśli wybierzesz sesję w domu – przyjdę z winem (lub wersją 0%) i drobną przekąską. To taki symboliczny początek, który pozwala zwolnić. Jeśli spotykamy się w apartamencie lub studio – wszystko będzie czekać przygotowane tak, byś od progu czuła się swobodnie.
Stylizacja: Moja garderoba studyjna i dodatki są do Twojej dyspozycji. Przy sesjach buduarowych bieliznę przygotowujesz sama, ale ja mam mnóstwo dodatków, które podkręcą klimat.
Od swetra do koronek: Nie rzucamy się od razu na głęboką wodę. Zaczynamy od komfortu – w swetrze, luźnej koszuli, czymś, w czym po prostu jesteś „sobą”. Dopiero gdy oswoisz się z atmosferą, przechodzimy dalej. Bez presji i bez „powinnaś”.
3. „Ale ja nie umiem pozować!” (I co z tym lustrem?)
To najczęstsza obawa, jaką słyszę. Szczerze? Ja też nie umiem pozować! Dlatego gdybym usłyszała od fotografa suche komendy typu: „Ustaw się” czy „Stań tam”, to pewnie uciekłabym do domu.
No bo pomyśl – jak masz się „ustawić”, skoro się nie widzisz? Nie zabieram ze sobą na sesję ogromnego lustra. Wyobrażasz sobie mnie niosącą wielką taflę szkła pod pachą i ustawiającą ją przed Tobą w środku lasu czy apartamentu? To byłoby komiczne!
Tylko z lustrem przed oczami hasło „ustaw się” miałoby jakikolwiek sens. Skoro go nie mamy, to ja muszę być Twoim lustrem. Cały czas do Ciebie gadam. Podpowiadam: „Podbródek troszkę wyżej”, „Ręka na biodro”, „O, tak jest genialnie!”. Prowadzę Cię za rękę, pokazuję i reaguję na to, co robisz. Zobaczysz, że nawet się nie obejrzysz, a będziemy mieć komplet świetnych ujęć – bez stresu i bez „pustych” poleceń.
4. „Nie jestem fotogeniczna”
Kochana, nie istnieje coś takiego jak osoba niefotogeniczna. Słyszałam kiedyś świetną definicję: osoba fotogeniczna to taka, która czuje się pewnie przed obiektywem.
A skoro już wiesz, że jestem rozgadaną osobą i zrobię wszystko, żebyś czuła się u mnie jak u najlepszej przyjaciółki, to możesz z góry założyć, że będziesz fo-to-ge-nicz-na! Zaufaj mi – widzę w kobietach rzeczy, których one same często nie dostrzegają. I to właśnie Ci pokażę.
To Twój dzień. Bez pośpiechu, bez listy zakupów w głowie i codziennych obowiązków. Tylko Ty, światło i moment, w którym możesz zobaczyć siebie z zupełnie innej perspektywy.
Masz jakieś pytania? Śmiało pisz albo po prostu... wypijmy razem kawę! :)
Back to Top